Skip to main content

Czarne słońce nad Pacyfikiem - w poszukiwaniu idealnego kadru

Wpis na blogu   •   Lip 12, 2019 11:00 CEST

W ubiegły wtorek, 2 lipca 2019 r. można było obserwować całkowite zaćmienie Słońca w Ameryce Południowej. Dziesiątki tysięcy turystów, a wraz z nimi autor największego w Polsce astronomicznego fanpage’a „Z głową w gwiazdach”, Karol Wójcicki, zebrało się, by móc podziwiać ten niesamowity spektakl. Punktem obserwacyjnym podróżnika było Chile.

Całkowite zaćmienie Słońca to zjawisko wyjątkowe. Jest to święto dla wszystkich miłośników astronomii. Aby znaleźć się w centrum wydarzeń, należy udać się tam, gdzie akurat padnie cień Księżyca i wyjść mu naprzeciw. Najbliższe całkowite zaćmienie słońca widoczne z Polski można będzie zaobserwować dopiero w 2135 roku. Dzięki niesamowitym materiałom Karola Wójcickiego możemy podziwiać je wszyscy.

Karol Wójcicki na co dzień udziela się jako dziennikarz naukowy i popularyzator astronomii. Za swoje osiągnięcia został nagrodzony tytułem Popularyzator Nauki 2015 przyznawanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polską Agencję Prasową. Wójcicki przemierza świat w poszukiwaniu najpiękniejszych zjawisk astronomicznych, takich jak całkowite zaćmienia Słońca czy zorze polarne.

Pomysł na realizację wyprawy do Ameryki Południowej zrodził się w głowie Karola tuż po obserwacji zaćmienia słońca w USA w 2017 roku. Wówczas wyznaczył sobie kolejny cel – czarne Słońce nad Pacyfikiem. Tegoroczne zaćmienie dotarło do wybrzeża Ameryki Południowej na wysokości miasta La Serena po godzinie 22:30 czasu polskiego i trwało niespełna 2 min 35 sekund. Było ono niezwykłą gratką dla fotografów, a to ze względu na to, że tarcza słoneczna unosiła się zaledwie 12-13 stopni nad horyzontem. W takich warunkach możliwe było sfotografowanie zaciemnionej tarczy w kompozycji z tłem innym niż niebo.

Trudność w fotografowaniu tego wyjątkowego zjawiska polega na tym, że nie ma jak się do tego przygotować. Warunki panujące w przeciągu tych niespełna 3 minut są praktycznie nie do podrobienia. Początkowo światło jest bardzo intensywne, jednak w pewnym momencie zanika. Mamy wtedy do czynienia jednocześnie z bardzo ciemną tarczą Księżyca oraz bardzo jasną koroną słoneczną, otoczenie oświetlone jest w niekonwencjonalny sposób. Każda fotografia wykonana w takich okolicznościach jest eksperymentem - dopiero po fakcie jesteśmy w stanie zweryfikować efekty naszej pracy. Bardzo istotna jest odległość oraz sprzęt, którym fotografujemy. Często miejsca, z których można w danym momencie obserwować zaćmienie, są oddalone o kilkanaście tysięcy kilometrów. Zabranie ze sobą całego sprzętu i akcesoriów może być wówczas uciążliwe. Niekwestionowaną niedogodnością jest niesprzyjająca pogoda. Nawet najmniejsze zachmurzenie może zaprzepaścić cel całej wyprawy – opowiada Karol Wójcicki.

Podczas próby sfotografowania tegorocznego zaćmienia słońca w Chile największym przeciwnikiem okazał się jednak silny wiatr. Nie dysponując na miejscu typowo teleskopowymi statywami, Karol Wójcicki musiał polegać na stabilizacji obrazu w obiektywie FE 400mm F2.8 GM OSS razem ze stabilizacją matrycy.

Moment zakrycia tarczą Księżyca jasnej fotosfery to jedyna okazja, by móc zaobserwować niewidoczną w standardowych warunkach, koronę słoneczną. Subtelny widok gorącej plazmy układającej się wzdłuż linii pola magnetycznego Słońca sprawia, że zdjęcie zaćmienia jest za każdym razem inne – dodaje podróżnik.

Do wykonania przepięknych fotografii przy tak trudnych i ulotnych warunkach posłużył Wójcickiemu Sony A7RIII, który dzięki matrycy o wysokiej rozdzielczości, uchwycił każdy detal korony słońca. Zjawisko trwające zaledwie chwilę, w której każda sekunda jest istotna, pozwolił uwiecznić obiektyw FE 400mm F2.8 GM OSS, który dzięki długiej ogniskowej, dużej jasności i możliwości zastosowania krótszych ekspozycji, idealnie sprawdził się w tych warunkach.

Połączenie aparatu α9 z obiektywem FE 70–200 mm F2,8 GM OSS umożliwiło Karolowi wykonywanie kilkudziesięciu plików w formacie RAW w ciągu sekundy, nie przejmując się czasem zapisu na karcie. Kolejną rewelacją zarejestrowaną zestawem Sony był pędzący po oceanie cień księżyca. Gigantyczna przestrzeń płaskiego jak tafla oceanu została przeszyta jasnym refleksem światła. Widowisko zostało zwieńczone zjawiskiem tzw. pierścienia z diamentem - zachodzi ono wtedy, gdy pierwsze promienie światła po zaćmieniu przebijają się przez księżycowe doliny. Idealnym do filmowania w szerokim kadrze okazał się natomiast Sony α7sII, który sprawdził się podczas rejestrowania Słońca i horyzontu. Z kolei filmowe selfie na tle zaćmienia zostało wykonane aparatem α6500 z niezwykle szybkim autofokusem.

Owoce pracy Karola Wójcickiego podczas jego wyprawy do Ameryki Południowej można podziwiać na zdjęciach i filmie, które znajdują się poniżej.